#annadereszowska #cezarypazura #serialtvnSubskrybuj kanał: https://www.youtube.com/channel/UCOSeIrY8eAi9lEvJ3vq4xEg?sub_confirmation=1Więcej na: https://jast Hejtu.pl rozmawiało z Cezarym Pazurą m.in. o aktorstwie i stand up'ie, przy okazji dowiedzieliśmy się, za co Cezary Pazura lubi Bydgoszcz. Weronika Marczuk o małżeństwie z Cezarym Pazurą Weronika Marczuk pochodzi z Kijowa, ale już jako dziecko wyemigrowała do Polski. Zyskała popularność jako jurorka "You Can Dance Kochani - niedzielny stand up Cezarego Pazury przeszedł nasze - z pewnością i Wasze - najśmielsze oczekiwania! Już jutro udostępnimy album z imprezy. Dziś natomiast, zapraszamy do obejrzenia i posłuchania wywiadu z naszym gościem - Cezarym Pazurą. Cezary Pazura - profil oficjalny - jakże miło było Ciebie gościć 28 May 2022 · Żurnalista - Rozmowy bez kompromisów. 02:13:14. Chciałem pokazać Edytę Pazurę jakiej nie możecie znać. Zadać jej pytania o nią. Jaka była, jaka jest. I dlaczego Cezary Pazura tak ją kocha. Listen. Follow. Share. Trwają zdjęcia do serialu komediowego Polsatu "Teściowie". W produkcji grają m.in. Cezary Pazura i Joanna Kurowska. Serial najpierw zostanie udostępniony na platformie Polsat Box Go, a następnie pojawi się w Polsacie. . Julia Materna: Kiedy i w jakich okolicznościach pojawił się pomysł na film "Psy"? Wladyslaw Pasikowski: W TVP święcił triumf amerykański serial "Miami Vice". W czasie realizacji "Krolla", czyli w roku 1989, Olaf Lubaszenko powiedział mi, że chętnie zagrałby z Bogusławem Lindą taką parę policjantów, jak Johnson i Vincent. Rozbawił mnie ten pomysł i zaintrygował. Po skończeniu zdjęć do Krolla napisałem scenariusz filmu "Policjanci z Warszawy" i zaniosłem go do Juliusza Machulskiego, o którym wtedy myślałem, że będzie moim producentem do końca świata - tak dobrze nam szła współpraca. Juliusz przeczytał i powiedział, że ci policjanci to bardziej z Miami niż z Warszawy, a o takich lepsze filmy robią lokalsi na Florydzie…. Napisałem więc drugi scenariusz, zupełnie inny, w którym już nie było miejsca dla Olafa, natomiast pojawiła się rola dla Marka Kondrata i ten właśnie scenariusz Juliusz przyjął w zasadzie bez poprawek i skierował do produkcji. I to jest film, który Państwo znają. JM: Z jakim odbiorem widzów spotkał się film? Realizacja musiała wymagać dużej odwagi, aby przedstawić na ekranie sytuację polityczno-społeczną, która była tak aktualna… WP: "Dno moralne" i "rynsztok" oraz "zamówienie ubeckie"- taki był tenor pierwszych recenzji. I jeszcze, że zniszczyłem piękny język polski, który wszyscy poza mną kultywują i rozwijają od tysiąca trzydziestu dziewięciu lat… O dziwo, na festiwalu środowisko, czyli moi koledzy z branży, byli bardziej łaskawi i dali nam z pięć indywidualnych nagród, choć nie dali nam nagrody głównej. A potem publiczność zagłosowała biletami za filmem, choć może bardziej kupując pirackie kopie na VHS. I dzięki temu, choć nikt z nas, poza piratami, na tym nie zarobił, to mimo że w kinach film obejrzało 260 tysięcy ludzi, to film znali niemal wszyscy w całym kraju i absolutnie wszyscy z diaspory w Chicago. Zrobienie filmu nie wymaga odwagi… Może w Turcji, albo Iranie… Ale od odwagi to są strażacy, żołnierze, ratownicy górscy, nie filmowcy. JM: Czy obserwuje Pan, iż niektóre elementy filmu przetrwały do dziś? WP: Nie. Film jako całość przetrwał i jest maksymalnie eksploatowany przez mniej popularne kanały telewizyjne. Rola Franza do dziś wlecze się za Bogusławem Lindą, a i mnie czasami rozpoznają jako "ten od psów, Ślesicki chyba…". JM: Jak powstawały kultowe dialogi, które w latach 90. mogły uchodzić za kontrowersyjne? WP: Normalnie, spod palców. Większość napisałem sam na maszynie, wspierając się lakonicznością i jak mówią scenarzyści, ekonomicznością dialogów z amerykańskich westernów i filmów policyjnych. Znaczący wkład wnieśli sami aktorzy. "Ty stara jesteś" wymyślił Bogusław Linda, "a kto umarł ten nie żyje" to wkład Olafa Lubaszenko. JM: W jaki sposób wybierał Pan aktorów do filmu? WP: Wybrałem Bogusława po znajomości i po przyjacielsku. Olaf dostał rolę, bo był inspiratorem filmu. Marka Kondrata i Tadeusza Szymkowa obsadził Bogusław. Artura Żmijewskiego chciałem poznać i to była doskonała okazja. Czarek miał u mnie stały etat. Kłopot był z dziewczyną. Szukaliśmy jej miesiącami, bo ja się uparłem, że szesnastolatki nie może grać dwudziestosześcioletnia aktorka po szkole. Wreszcie zrozpaczony brakiem partnerki Bogusław zwrócił się o pomoc do swojej małżonki, Pani Lidii Popiel, która akurat robiła zdjęcia mody i znała wszystkie piękne i zgrabne dziewczyny. Wybraliśmy najpiękniejszą i najzgrabniejszą. JM: "Psom" towarzyszy wspaniała ścieżka dźwiękowa. Jak przebiegała współpraca z Michałem Lorencem? Co go inspirowało? WP: Co go inspirowało? Powiedziałem mu tylko o instrumentacji, że chce trąbkę solo, dużo smyczków i żadnej blachy…. No i żadnej tonacji durowej. Michał jest trudny, bo jest wielkim artystą. Ja również jestem trudny, ponieważ nie jestem takim znów artystą, więc współpraca szła różnie, ale w pewnym momencie obaj uznaliśmy, że efekt jest ważniejszy od naszych sympatii i animozji i jakoś poszło. Ciągle jesteśmy kumplami zadowolonymi z siebie tak bardzo, że ostatni film znów zrobiliśmy razem i znów "Psy". JM: Czy mógłby Pan przytoczyć ciekawą historię z planu filmowego, która nie jest znana odbiorcom filmu? WP: Jest tam taka scena, że sfrustrowany Maurer postanawia się zatracić w seksie i w tym celu wybudza śpiącą Angelę, aby się zaspokoić. I tu stanął przed nami problem, jak ją wybudzić. Pocałunek odpadał, bo nie robiliśmy komedii romantycznej. Uznałem, że bohater powinien od razu przystąpić do sedna… Z powodu wieku aktorki zlokalizowałem, wyznaczyłem i nakazałem filmować to "sedno" na wysokości jej kolan. Bogusław do dziś uważa, że niezły film nam się udał, poza tą jedną jedyną sceną, która według niego jest głupia, jak szafka na buty. Julia Materna: Jak wspomina Pan plan filmowy? Co najlepiej Pan pamięta z filmu? Był Pan wówczas bardzo młody. Cezary Pazura: Pamiętam przede wszystkim swoją młodość i swój zapał do pracy. Najmocniej przeżyłem scenę w szpitalu, kiedy rozbijam szafki, denerwuję się. Ze wspomnianą sceną wiąże się zabawna historia. Reżyser Władysław Pasikowski z operatorem Pawłem Edelmanem trochę się poróżnili i nastąpiła przerwa w zdjęciach. Bardzo spieszyłem się wtedy na spektakl do Warszawy. Pamiętam, że zostało nam mało czasu na zrobienie tej sceny. Praktycznie wykonałem jeden dubel, ponieważ byłem przeraźliwie zdenerwowany. Ich kłótnia bardzo pomogła mi zagrać te emocje, które widać na ekranie. JM: Czy wspomniana scena celowo była tak gwałtowna? CP: Tak. Spieszyłem się i musiałem to zrobić szybko i odważnie. Byłem tak strasznie zdenerwowany na kolegów, że to po prostu przeniosło się na ekran – dla dobra sceny. Bardzo mnie cieszyło, że tak to wyszło. Za tę właśnie scenę otrzymałem najwięcej pochwał i dobrych słów. Rzeczywiście, wyszła brawurowo. A sam film był dla mnie o tyle ważny, że pierwszy raz spotkałem się na planie z żywą legendą, moim ukochanym aktorem – Januszem Gajosem. To jest dla młodego aktora zawsze duże przeżycie. Był to dla mnie ważny moment. JM: Jak wyglądała Pańska relacja z Bogusławem Lindą? CP: Bogusława znałem już z "Krolla", ponieważ pracowaliśmy razem przy debiucie Władka. Praca przy filmie "Psy" była naszym drugim spotkaniem. Od tego czasu publiczność jakby nas ze sobą złączyła. Para Linda – Pazura stała się kultowa w filmach Pasikowskiego. Trochę żałuję, że więcej takich filmów nie powstało. W Ameryce robi się tak celowo. Jeżeli już jakaś figura filmowa się udaje, przynosi zysk i cieszy się powodzeniem, to się ją powtarza, dopóki działa. Miałem za mało okazji, żeby grać z Bogusławem. Występowaliśmy jeszcze potem w "Psach 2: Ostatnia Krew" czy u Macieja Ślesickiego w filmie "Tato". To jedyne nasze wspólne role. Teraz po latach spotkaliśmy się przy filmie "Psy 3. W imię zasad". JM: Film "Psy", w tamtych czasach, był nowatorski i może trochę zaskakujący. Potem stał się oczywiście produkcją kultową. CP: Tak, przede wszystkim film poruszył temat teczek i palenia przeszłości ubeckiej na śmietniku. Stał się bardzo symboliczny przez cały proces zmian, który zaszedł w naszym kraju. Filmy Pasikowskiego cieszyły się wielką popularnością w tamtych czasach. Wszyscy zazdrościli mu lekkości pióra: świetnie pisał dialogi, scenariusze, reżyserował bardzo dobre filmy. Andrzej Wajda powiedział o Pasikowskim, że wie o polskim widzu więcej niż każdy inny reżyser. Rzeczywiście, Władysław pochodzi z Łodzi i jest świetnym obserwatorem życia. W tych czasach odnalazł się doskonale. Jest też wybitnym fachowcem – skończył przecież wspaniałą Łódzką Szkołę Filmową na Wydziale Reżyserii. Myślę, że nikt z nas nie zdawał sobie wtedy sprawy, że robimy coś ważnego. Ten film dał początek nowoczesnemu polskiemu kinu. Pewien recenzent kiedyś napisał, że polscy widzowie wrócili do kin dzięki Pasikowskiemu. Był taki moment w naszej historii, osobiście też miałem takie odczucie, że słysząc "polski film", wiedziałem, że na pewno biletu nie kupię. Chodziło się wtedy na amerykańskie filmy. Te polskie były nudne, sztampowe, w dodatku na tematy, które nas, młodych ludzi, nie interesowały. JM: Olaf Lubaszenko wspominał, że początkowo film był wzorowany na "Policjantach z Miami". Dopiero później scenariusz został dostosowany do polskich realiów. CP: Rozmiłowaliśmy się w amerykańskim filmach. Lubiliśmy je oglądać i dlatego chcieliśmy stworzyć coś podobnego, tylko po polsku i z polskimi bohaterami. Władysław Pasikowski świetnie odnalazł się w tym stylu i okresie. Znalazł klucz do sukcesu, którego wszyscy mu potem zazdrościli. Nie zdawaliśmy sobie jeszcze sprawy, że film "Psy" stanie się kultowy. Cytaty z "Psów" są znane do dziś. Ktoś zabawny kiedyś powiedział o Pasikowskim, że jeśli chodzi o dialogi, to w skali od 1 do 10 trzeba mu dać 12 punktów. Co napisał tekst, to od razu był hit. To nieprawdopodobne. To był złoty okres jego twórczości. Miło mi było i miło mi jest do dziś, że mogłem spotkać się z Władkiem i aktorami na planie tak ważnego filmu w naszej kinematografii. JM: Był Pan wtedy bardzo młodym aktorem, a dostał Pan naprawdę ważną rolę w filmie. Jak się Pan z tym wówczas czuł jako młody człowiek? CP: Może się to wydawać śmieszne, ale liczyłem na coś więcej. W "Krollu" dostałem nagrodę na Festiwalu w Gdyni i myślałem, że po tym filmie będę grał u Pasikowskiego same główne role. Okazało się, że gram Nowego. Nie umiałem jeszcze wtedy czytać scenariuszy. Ta rola wydała mi się taka sobie. JM: Nadał jej Pan jednak niesamowity charakter. CP: Tego się nauczyłem. To aktor nadaje sens temu, co jest napisane. Mówił to zawsze Pan Wajda – "obsada to połowa sukcesu". JM: Czy mógłby Pan wspomnieć o swoich ulubionych kwestiach z filmu? CP: Moje ulubione to wszystkie wypowiadane przez Franza Maurera. Na przykład "Ty stara dupa jesteś" albo "Co ty wiesz o zabijaniu". To są kultowe teksty. : Zdaje mi się, że w momencie pojawienia się w kinach film dostał pół gwiazdki w jednym z rankingów. Teraz po dwudziestu paru latach, otrzymał osiem czy nawet dziesięć gwiazdek. Wszyscy mówią, że "Psy" są kultowe. Krytycy niekoniecznie rozumieją filmy w pierwszym odbiorze. Żyjąc w danych czasach, zazwyczaj ma się pewnie przekonanie dotyczące aktualnych zjawisk. Gdy powstaje coś nowego, to niekoniecznie wszyscy są na to gotowi. To jednak było coś nowego. Pierwszy raz ukazała się tak odważna propozycja. W filmie jest taka słynna scena, kiedy pijanego ubeka niosą na drzwiach, śpiewając "Janek Wiśniewski padł". JM: Scena ta uchodziła za bardzo kontrowersyjną. CP: Władek chciał ją nawet wyciąć. Pamiętam, że bardzo go prosiłem, żeby tego nie robił. "Jeśli kiedyś historia cię zapamięta, to przede wszystkim z tej sceny". JM: Tak, ona nadal budzi emocje i rezonuje. CP: I oto właśnie chodzi! To jest mocne. Uważam, że co jak co, ale takich rzeczy artyści nie powinni się bać. Rok 2007, przedział jednego z pociągów PKP. To tam całkiem przypadkiem poznali się Cezary Pazura i jego żona, wtedy 19-letnia, Edyta. Dziś para ma dwójkę dzieci i mocno się kocha, jednak początki związku blondwłosej piękności ze starszym od siebie o 26 lat aktorem były trudne. Na samą myśl o nich, Edyta Pazura rozpłakała się ostatnio na wizji… Edyta Pazura chroni dzieci przed show-biznesem. 12-letniej córce zabrania dwóch rzeczy Edyta Pazura o związku z Cezarym Pazurą 31-latka była ostatnio gościem programu Magdy Mołek. Opowiedziała w nim o kryzysie w związku, który przyszedł przez niemiłe opinie zupełnie postronnych osób… „Na samym początku, kiedy nie było jeszcze Amelii, była taka sytuacja, że przyszłam bardzo mocno zapłakana. Miałam tego dość, tych kłamstw. I powiedziałam: "Czaruniu, nie zasłużyłam na to". Spakowałam się, Czarek pobiegł za mnią i powiedział, że nigdzie nie idę”, powiedziała w programie Edyta Pazura powstrzymując łzy. Cenna lekcja dała 31-latce siłę i dziś prawie nic nie jest już w stanie jej złamać. „Teraz jestem dużo twardsza, dużo silniejsza. Chcę nauczyć moje córki tej siły, której ja nie miałam na samym początku”, przyznała się Edyta Pazura, a przy okazji wspomniała, jak w roli ojca sprawdza się jej mąż. „Przede wszystkim jest ojcem obecnym. Było bardzo ciężko, bo wiadomo, każdy facet ucieka na początku. Ale odpuściłam”, wyjawiła Edyta Pazura na wizji. Okazuje się, że wywiad z Magdą Mołek stresował gwiazdę. „Bardzo bałam się tej rozmowy... Pierwszy raz odkąd poznałam mojego Męża opowiedziałam tak szczerze o swoich przeżyciach i uczuciach, które towarzyszyły mi na początku naszej znajomości i przez ostatnie 12 lat. Podczas wywiadu były: radość, smutek, śmiech, gorycz, a nawet łzy.... Zawsze jednak warto walczyć o swoje szczęście... Cieszę się, że wytrwaliśmy. Nie wyobrażam sobie teraz mojego życia bez Czara, Amelki, Antosia, Rity i moich przyjaciół”, napisała na Instagramie Edyta Pazura. Lubicie aktora i jego ukochaną? @ Podczas tegorocznej, VII Gali Gnieźnieńskiego Sportu wystąpił Cezary Pazura. Artysta udzielił nam po występie krótkiego wywiadu. Skąd u Pana tyle energii? A to widać? Wie Pan taki występ długo nie trwa, także godzinę, półtorej można wykrzesać, a zbyt często się nie gra. Nie no żartuję oczywiście. Energię zawsze miałem. Nie wiem skąd. Z kosmosu. Jak występuje się w Gnieźnie? To jest wspaniałe miasto. Wielokrotnie tu byłem. Występowałem w różnych miejscach, ale w Teatrze pierwszy raz. Wspominał Pan w trakcie występu swoją rolę w „Pograniczu w ogniu”. Ten film bardzo mocno wspomina historię Wielkopolski. Czy wpłynęło to w jakiś sposób na postrzeganie przez Pana tej części kraju? Na pewno tak, bo przecież mój bohater jest poznaniakiem, jest pozańską „pyrą”. Dużo zdjęć mieliśmy w Poznaniu i w Wielkopolsce. Z jednej strony występy w filmach, z drugiej strony kabaret i występy przed „żywą” publicznością. Co jest dla Pana lepsze? Wolę występ dla żywego widza, bo ocenę ma się natychmiast. Jest reakcja lub jej nie ma. Film musi czekać na swoją premierę i potem czyta się różne dziwne rzeczy na swój temat w gazetach, niekoniecznie pochlebne. Ludzie głosują też „nogami” idąc do kina i potem człowiek patrzy na rankingi. W ogóle żyjemy w takim świecie, że ważna jest oglądalność i ile osób kupi bilet. Czytałem ostatnio, że kino polskie przeżywa renesans. Proszę sobie wyobrazić, że w 2011 roku 65% wszystkich sprzedanych biletów, było biletami na polskie filmy. Dziwne nie? A w zeszłym roku o tej porze było to 17%. Ten rok był dobry dla polskiego kina, bo ponad co drugi bilet był kupiony na polski film. Z jakością natomiast nie ma zasady. Na pewno jakoś to się przekłada. Spójrzmy na kino amerykańskie. Oni robią tysiące filmów rocznie i tam 10 – 15 jest do oglądania, wybitnych, przemyślanych, opartych na dobrych scenariuszach. Trzeba próbować, bo też za dużo o życiu wiemy. Mamy dostęp do wielu informacji podanych w różny sposób – jest internet, telewizja, książka, prasa, życie codzienne. Kiedyś powstawał jeden film na jakiś czas. To naprawdę było święto kina. Teraz jest tego bardzo dużo. Każdy może zrobić film. Pan też ma kamerę w komórce i może Pan nakręcić. Czy nie jest tak, że w polskim kinie jest za dużo celebry,a za mało gry scenicznej, teatralnej? W filmie nigdy nie było takiej gry. Aktorstwo filmowe było takim aktorstwem oszczędnym. Aktorstwo teatralne przed kamerą nie sprawdza się, ono jest sztuczne. Jak oglądamy filmy przedwojenne, kiedy aktorzy grają z patosem, na wynos, to trochę nas to drażni. Teraz też są inne kamery, inne możliwości świecenia. Te kamery zaglądają, można powiedzieć, w głąb duszy. Wtedy nie wolno krzyczeć. Ekrany mają po 8 metrów. Jak Pan siedzi w kinie i zobaczy Pan oko, które ma 8 metrów, to ono tyle wyraża, że nie ma już co krzyczeć. Na pewno jest inna jakość aktorstwa, ale taki jest duch czasu. Miałem szczęście grać z Hanną Bielicką pod koniec jej życia. Ona prezentowała kompletnie inne aktorstwo. Powiedziała, że jest szczęśliwa, że „odchodzi”, bo mówiła, że już nas – młodych ludzi nie rozumie, że już jej się to wszystko nie podoba i może dlatego tak to jest wszystko wymyślone, że pokolenie następuje po pokoleniu i każdy ma inne poczucie estetyki. Ono się zmienia jak patrzymy od starożytności aż do współczesności. Zawsze są powroty do przeszłości i są jakieś odniesienia. 25 lat na scenie. Jaka rada dla tych, którzy teraz zaczynają? Radę trudno powiedzieć w tych czasach, bo teraz jest inny rodzaj rekrutacji do tego zawodu. Nie dostajemy się wyłącznie przez szkoły teatralne, ale chociażby przez jakieś telewizyjne show. Są różne metody. Są także szkoły prywatne. Ja życzę tym, którzy zaczynają przygodę z aktorstwem, żeby trafili na swoją rolę. Jak człowiek ma ten łud szczęścia i spasuje się z postacią, która jest w danym momencie nośna, jest dobrym przekaźnikiem dla tego pokolenia, to jest wygrana. Oczywiście to są przypadki jednostkowe i bardzo trudno jest taki los na loterii wygrać. Wydaje mi się, że mi się to udało w latach ’90. Zagrałem w „Krollu”, potem w „Psach” i to były właśnie takie filmy pokolenia. To był ten głos, który musieliśmy oddać w obronie naszego pokolenia, które było zagubione, które zaczęło się rozliczać teczkami, zaczął się okres transformacji. My pokazywaliśmy w tych filmach naszą transformację duchową i moralną na podstawie takich najprostszych środowisk, które znaliśmy wtedy, czyli wojska i milicji. W tej chwili wszyscy ścigają się tylko na ilość sprzedanych biletów i to trochę smuci. Może zapominamy, że prawdziwa sztuka zawsze się obroni. Trzeba robić dobre kino a ludzie pójdą na film. Boję się, że przez takie wychowanie na coraz słabszych elementach my uczymy widzów po prostu tego, że sztuka jest konsumpcją. Zauważcie, że kiedyś jak powstał film to mówiło się o nim rok-dwa. W tej chwili żywot filmu to jest miesiąc w kinie, potem na DVD i do widzenia. My konsumujemy. Nie celebrujemy sztuki, a myślę, że sztuka powinna być celebrowana. A może po prostu się mylę. Nie wiem. To jest moje zdanie. (Buk) Rozmowa z Cezarym Pazurą Przeraża mnie liczba śmiertelnych ofiar wypadków - 7 tysięcy rocznie. To tak, jakby co roku znikało małe miasto, nie tylko z winy lekkomyślnych kierowców, ale... 26 lutego 2002, 0:00 mat. infor. Robert Kubica – Rywalizacja to moja pasja W swojej długiej karierze krakowianin wygrał Grad Prix Kanady 2008, a po dramatycznym wypadku podczas rajdu we Włoszech zaliczył spektakularny powrót do... 3 czerwca 2022, 15:00 Jaka przyszłość czeka markę DS? Wywiad z Beatrice Foucher Historia marki DS jest bardzo bogata, ale i dość skomplikowana. Po wielu latach spędzonych w cieniu i po nieśmiałych próbach Citroena, który starał się wypuścić... 1 czerwca 2022, 9:58 Główne grzechy kierowców. Czego nie uczą podczas kursów na prawo jazdy, a powinni? Rozmowa z instruktorem techniki jazdy Rozmowa z Pawłem Janickim, instruktorem techniki jazdy z Moto Park Kraków. Czy za kierownicą mamy problem z pokorą? 15 listopada 2021, 7:14 Wyjazd nad morze. Jak w weekendy ominąć wąskie gardło na węźle Szczecin Kijewo? Zbliżający się długi weekend (3-6 czerwca) będzie sprzyjał wyjazdom nad morze. W województwie zachodniopomorskim szczególną uwagę trzeba zwrócić na utrudnienia... 2 czerwca 2021, 7:02 Prawo jazdy. Instruktor nauki jazdy: Kierowcy zapomnieli, jak się jeździ zimą Śnieg na drogach przysparza sporo problemów kierowcom. Jak sobie radzić w takich warunkach? - Przede wszystkim jedźmy wolniej i ostrożniej, bez gwałtownych... 11 lutego 2021, 8:11 Ubezpieczenia. W pogoni za wiedzą, czyli detektywi w służbie ubezpieczycieli Czy towarzystwa ubezpieczeniowe są narażone na zakusy naciągaczy? Nikt co do tego nie ma wątpliwości. Rokrocznie Polska Izba Ubezpieczeń publikuje raport o... 26 grudnia 2020, 8:41 Sobiesław Zasada: W życiu nie chodzi o to, by się ścigać Jakim samochodem jeździ na co dzień zwycięzca 148 rajdów? Czy dostawał mandaty za przekroczenie prędkości? 25 grudnia 2020, 8:34 Koronawirus uderza w motorsport. Wywiad z Krzysztofem Hołowczycem Jak wygląda odmrażanie motorsportu w Polsce? Rząd niedawno przedstawił plan powrotu regularnych aktywności, którego jednym z pierwszych punktów jest otwarcie... 19 maja 2020, 8:08 Kradzieże samochodów w Polsce. Policjant wyjaśnia jak działają złodzieje Mimo że z roku na rok w Polsce kradnie się coraz mniej pojazdów, to złodzieje (o ile nie zostają zatrzymani przez policję) żyją jak pączki w maśle. Przestępcy... 4 maja 2020, 8:20 Krzysztof Hołowczyc: Coraz bardziej rośnie we mnie głód Rajdu Dakaru (video) Nieobecność w Rajdzie Dakar to moja decyzja. Obiecałem rodzinie, że odpocznę - mówi Krzysztof Hołowczyc, który w 2015 r. zajął trzecie miejsce. 40. edycja... 4 stycznia 2018, 9:51 Mistrz świata i były wegetarianin. Ciężko pracował w Fiacie, odpręża się w Porsche Która rajdówka jest najlepsza? Czy w nocnej jeździe pomaga wiosłowanie? Dlaczego zmienił dietę, gdy jeździł w Audi? Rozmawiamy z Walterem Röhrlem, który był... 9 listopada 2017, 13:48 Złamał kręgosłup, jeździ 390-konnym Lancerem, chce inspirować innych Sebastian Luty 13 lat temu złamał kręgosłup. Choć jest sparaliżowany w 95 procentach, to prowadzi samochód rajdowy. - Najgorzej jest użalać się nad sobą. Ja nie... 19 października 2017, 12:48 Kajetanowicz: Barbórka to wyjątkowy rajd Podczas tegorocznej, 54. edycji Rajdu Barbórka nie było niespodzianki. Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran po raz czwarty z rzędu wygrali imprezę, która... 12 grudnia 2016, 11:00 Ben Collins - były Stig z Top Gear: Nie czuję strachu To bez wątpienia wyjątkowa postać. Przez osiem lat był anonimowym, wyścigowym kierowcą w białym kombinezonie - znanym całemu światu, jako tajemniczy Stig z... 10 maja 2016, 11:48 Richard Porter: „Clarkson nienawidzi Polonezów, uwielbia za to polskich fanów" Przez 13 lat był scenarzystą najpopularniejszego programu motoryzacyjnego na świecie - Top Gear. Richard Porter uważa, że Maluchy są „cool” i zdradza czemu... 11 marca 2016, 11:42 Grzegorz Baran: Boję się jeździć po półkach skalnych [video] Podczas targów Warsaw Moto Show w Nadarzynie pod Warszawą, na stoisku Motofaktów i magazynu "Moto Salon" pojawił się znany zawodnik rajdowy i wyścigowy,... 2 grudnia 2015, 10:16 W jakim kierunku rozwijać się będzie motoryzacja w ciągu najbliższych 10 lat? Czy świat zdominują auta hybrydowe i elektryczne, a może będą tylko dopełnieniem małych, ekologicznych jednostek benzynowych? Nad jakim rodzajem napędu pracują... 6 października 2014, 14:03 „Chcemy być niemiecką marką, która budzi emocje” - wywiad z Markiem Adams'em Mark Adams, wiceprezes ds. projektowania w firmie Opel/Vauxhall na temat przyszłości stylistyki samochodów marki Opel 30 kwietnia 2014, 10:22 Polka jedyną kobietą w padoku Formuły 4 Małgosia Rdest występuje w nowej serii mistrzostw Formuły 4 BRDC, której partnerem jest firma Comma. W wywiadzie, Polka opowiada o początkach kariery, starcie w... 18 listopada 2013, 9:40 Nowy dyrektor Rajdu Barbórka W tym roku nowym dyrektorem Rajdu Barbórka został Daniel Siemczuk, wieloletni członek i działacz Automobilklubu Polski. 4 października 2013, 10:35 Najczęściej zawodzi człowiek - mówi naczelnik wielkopolskiej drogówki Rozmowa ze Stanisławem Małeckim, naczelnikiem Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu 25 lipca 2013, 12:01

wywiad z cezarym pazurą