Podczas odmawiania nowenny ważne jest skupienie i zaangażowanie. Można to robić samodzielnie lub w grupie modlitewnej, co dodaje dodatkowej siły duchowej. Nowenna może być skutecznym narzędziem w duchowym rozwoju, pomagając wzmocnić więź z Bogiem, rozwijać cnoty i praktykować pokorę oraz wytrwałość.
Tym razem postanowiłem odmówić ją z dużo większym zaangażowaniem. Odmawiałem ją na kolanach i wszystkie 4 tajemnice. Początkowo odmawiałem z YouTube, ale później już sam. Błagałem o wysłuchanie i pomoc wyjścia z ogromnych długów. Podczas odmawiania nowenny miałem moment załamania i poprosiłem o jakikolwiek znak co mam robić.
On nie wiedział w jakiej intencji się modlę. Były trudniejsze dni podczas odmawiania nowenny, do tego stopnia, że wiedziałam że tuż po zakończeniu zacznę kolejną, bo uważałam że nie zasługuję na łaskę o którą się modlę, ale najwyraźniej się myliłam.
Marzena: Dar. Chce napisac moje swiadecwo o nowennie pompejanskiej. O Nowennie dowiedzialam sie od kuzynki,ktora podarowala mi ja w prezencie. Pierwsza moja nowenne zaczelam w marcu niestety ja przerwalam i dlugo zbieralam sie do to podjecia drugiej nowenny. Az w koncu w pazdzierniku zaczelam ja odmawiac.
O skutecznej mocy Nowenny Pompejańskiej dowiedziałam się od koleżanki. Obserwując jakie dobroczynne skutki ta modlitwa miała w jej życiu, też postanowiłam, że w przyszłości ją odmówię. Jednak pierwszy zdecydował się mój mąż, który poważnie zachorował. Podczas odmawiania nowenny obserwowałam zmianę jego zachowania. Przed odmawianiem nowenny był bardzo zestresowany
Odmówiłem dwie nowenny. Pierwszą w pewnej intencji, która uległa zmianie. Po prostu podczas odmawiania zrozumiałem, że intencja powinna być inna i powinienem dodać „bądź wola Twoja” .
. Zauważyłem, że mniej więcej w połowie nowenny mało skupiam się na rozmyślaniu różańca, a bardziej na "klepaniu zdrowasiek". Do tego ciągłe poczucie zwątpienia, "po co ja to robię", "to nie ma sensu", "to nie dla mnie". W swoim życiu (jak każdy) doświadczałem i doświadczam wzlotów oraz upadków. Nowennę pompejańską odmówiłem trzy razy. Teraz odmawiałem czwarty raz zachęcony przez ojca Adama Szustaka, który zorganizował wydarzenie (na Facebooku) wspólnego odmawiania nowenny. Modliłem się w intencji dostania się na swój wymarzony kierunek studiów. Nie widziałem w swoim życiu innej drogi, aniżeli zostanie architektem. Można by rzec, że miałem na tym punkcie obsesję. W momencie odmawiania nowenny miałem przeświadczenie, że moja prośba może być bardzo hedonistyczna i nie spodobać się Bogu. Że być może zostałem powołany do czegoś innego, a sam dobry Bóg ma inny plan wobec mnie, a ja, z uporem maniaka i naprawdę na przekór wszystkiemu idę ścieżką, którą obrałem. Dlatego w drugiej nowennie dodałem do intencji: "jeżeli taka jest Twoja wola...". Dzięki Bożej pomocy udało mi się dostać na studia i jestem wręcz przekonany, że zostałem wysłuchany w mojej modlitwie. Pragnę jednak coś zauważyć oraz podzielić się spostrzeżeniami. Otóż przed rozpoczęciem nowenny dużo czytałem o tym, że mogą dziać się różne dziwne, niekoniecznie zależne od nas rzeczy i niekoniecznie będą to zdarzenia przyjemne. Że szatan w ten sposób będzie próbował wymusić na nas zwątpienie. Owszem - i ja czegoś takiego doświadczyłem, zwątpienia. Zauważyłem, że mniej więcej w połowie nowenny mało skupiam się na rozmyślaniu różańca, a bardziej na "klepaniu zdrowasiek". Do tego ciągłe poczucie zwątpienia, "po co ja to robię", "to nie ma sensu", "to nie dla mnie". Ale jak już wcześniej napisałem, jestem człowiekiem upartym i powtarzałem sobie, że nawet gdyby moja prośba nie została wysłuchana, to nic, że mimo wszystko dokończę modlitwę, żeby być bliżej Boga. Dlatego jeżeli ktokolwiek z was będzie miał chociażby chwilę zwątpienia w sens tej modlitwy, w swoje życie, pamiętajcie: bądźcie uparci i nie dajcie się pokusie odpuszczenia. Jeżeli w trakcie modlitwy zaczniecie wątpić, zacznie wam się coś psuć w życiu, to znaczy, że trwacie w więzi z Bogiem, a szatan chce tę więź za wszelką cenę zerwać. Wytrwałości! Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.
Na świecie jest mnóstwo rzeczy, które mogą rozbawić Cie do łez bez względu na to, jak w danej chwili wygląda Twoje życie. Z pewnością zaliczają się do nich „wynalazki”, o których istnieniu prawdopodobnie nie miałeś zielonego pojęcia! Co mamy przez to na myśli? Specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy listę rzeczy codziennego użytku, które na pewno zwróciłyby Twoją uwagę. Nie da się ukryć, że ciężko byłoby przejść obok nich obojętnie. Tylko spójrz… #1 Coś dla tych, którzy marzyli o uniwersalnej bieliźnie © KateMeon / reddit #2 Waga, która ma swoją stylówę © MicTyson / imgur #3 Przypadek? Nie sądzę © tstew90 / reddit #4 Przerażająca, prawda? © Morganfred4 / reddit #5 Ciekawe co ich producent miał na myśli © TomAtofromPalletTown / imgur #6 Czy tylko mi ta rękawiczka przypomina majtki? © bbatton1287 / reddit #7 Fatman i facet przypominający Robina © superkavi / imgur #8 Brak słów by to opisać © jonosaurus / reddit #9 Kciuk w górę za te przedmiot © AcidCow #10 Idealne rozwiązanie na przechowywanie oszczędności © ashIG88 / imgur #11 Czas rozpocząć zabawę © aoskilinn / reddit #12 Zwykły krawat odchodzi do lamusa. Czas na jego piórkową wersję © Triplecrowner / reddit #13 Czas na relaks po stresującej grze © fostnharry / reddit #14 Posiadówy w toalecie wcale nie muszą być nudne © JayBuzzin / imgur #15 Jesteś tym, co jesz © TeachingintheHood / imgur #16 Kubek dla prawdziwych dziwaków © MrNichols / imgur #17 Prawdziwe arcydzieło © JakobTheSigher / reddit #18 Plemnikowa skarbonka © attilakn / imgur #19 "Kochanie, kupiłem piekny stolik na romantyczne kolacje" © AcidCow #20 Idealne do każdej łazienki © thebayallday / reddit #21 Coś dla niezależnych kobiet © frequencity / imgur #22 Za parę lat będzie idealnie pasował © AcidCow
Czy podczas odmawiania nowenny mogę zajmować się dziećmi , teoretycznie jak odmawiam różaniec to zdaża się że dzieci mi zaczynają przeszkadzać.. nie zawsze jest tak ale zdaża się.. boję się że przez to nie zostanie wysłuchana moja prośba.. Witam jest tu nowa. Mój mąż prowadzi firmę od 4 lat pogrążył nas w długi mamy ich sporo prawie milion zł Chciałam mu pomóc i wypłaciłam od rodziców z kąta 300 tys są zagranica były to ich wszystkie oszczędności jeszcze o niczym nie wiedza a dług się nie zmniejsza modlę się od roku to św Judy odmawiam różańce i do św Józefa Stoję w miejscu nie potrafię z tym żyć brak mi chęci do życia nie potrafię żyć z tym co zrobiłam moim rodzicom Jedynie co mnie powstrzymuje od zrobienia czegoś głupiego jest moja 7 letnia córka dla niej wstaje z łóżka i modlę się o lepsze jutro o inwestycje dla męża która pomogła by nam z tego bagna wyjść Proszę was o pomoc o modlitwę Miałam poważne problemy z nastoletnia córka. Wagary, alkohol, narkotyki. Skończyła gimnazjum w ośrodku jednak zaszła w ciążę i urodzila w wieku 15 lat. Pomimo macierzyństwa nadal piła i brała mefedron. Nie zajmowała sie dzieckiem. Postanowiłam odmówić nowenne z prośbą o jej przemiane. I wtedy córka zaczęła widzieć postać w nocy. Pytała czemu się modlę myśląc że tez ją widze. I pewnego dnia poczułyśmy spaleniznę w pokoju. Ze strachu spałyśmy razem z dzieckiem. Od tej nocy zaczęły sie dziwne rzeczy. Coś nie dało mi spać, czułam obecność ktora budziła we mnie strach. Głosy, ryki, coś mnie budzilo. Czasem nie spałam do rana i budzilam sie wykończona z placzem. Nawet wizyta u egzircysty nie pomogła. Czułam też złą obecność za drzwiami pokoju kiedy sie modliłam. W domu było slychac kroki a córka czuła jak ktos dmucha jej w kark. Zakończyłam mimo to nowenne. Na początku bez wiekszego skutku. Ale z czasem córka zaczęła spotykac sie ze spokojnym chłopakiem, przestała pić i brac. Nie zajmowała sie dużo dzieckiem ale i tak bylam wdzięczna Matce Świętej za jej przemiane. Po kilku miesiącach, kiedy się zupełnie nie spodziewalam calkiem sie wyciszyla, zaczęła ze mna dużo rozmawiać, zajmować sie dzieckiem. Nawet mało wychodzi ze znajomymi. Wiem, że to dzięki mojej modlitwie i zostałam wysłuchana. Cześć wszystkim, Piszę,bo juz nie daje rady. Mimo moich trzech zmowionych nowenn nie zostalam wysłuchana jeszcze. Tkwie w toksycznym związku,w którym jestem poniżania ,krytykowana i uzależniona od humorków partnera. Na próby rozmowy reaguje nerwowo i krzykiem. Bardzo go kocham ,ale też bardzo przez niego cierpie, ja już nie daje rady, psychicznie sie wykanczam, a do niego nic nie dociera. Mimo to chciałabym jeszcze dac mu szanse, modląc sie za niego. Czy istnieje jakąś modlitwa o zmiane zachowania,charakteru drugiej osoby? Zeby sie zmienił :( moze modle sie nie tak,ze nie zostaje wysluchana. Myślałam,ze ta nowenna pomoże go zmienic albo chociaz doda mi siłę do zakończenia tego zwiazku. Wierze,ze w głębi serca jest dobrym człowiekiem. Mimo wszystko chwała Panu i Maryji . Szukaj w tagach Tagi
Najtrudniej jest zacząć Tak samo trudno przychodzi mi pisanie tego świadectwa Nowenny Pompejańskiej, jak wytrwanie w pierwszych dniach Nowenny. Zdaje się, że jest jakaś siła, która za wszelką cenę nie chce, by prawda o potędze wstawiennictwa NMP poprzez tę szczególna modlitwę docierała do ludzi. Ale prawda jest cierpliwa i niezachwiana niczym dom wzniesiony na skale. Mniej więcej trzy lata temu po raz pierwszy sięgnąłem po Nowennę Nie Do Odparcia, jako ostatnią deskę ratunku w moim życiu, które osuwało się po równi pochyłej w pustkę i ciemność. Miałem trudności finansowe Problemy zaczęły się od finansów. Słabo zarabiałem, a spirala długów sprawiała, że za każdym razem, kiedy dzwonił telefon z nieznanego numeru dostawałem napadów paniki. Zwykle były to firmy windykacyjne albo komornik. Odsetki rosły, a spłacanie przypominało zatykanie sita, przez które bez ustanku przelewa się woda. Problemy zaczęły się także w rodzinie. Najpierw u mojej żony wykryto nawroty guzów piersi, a potem zachorował ojciec. Stracił pracę, a ja jednocześnie straciłem oparcie i ostatnią pomoc finansową, na którą mogłem jeszcze liczyć. Długi, kredyt mieszkaniowy, niepewna sytuacja w pracy i utrata zdrowia u moich najbliższych spowodowały na początku kompletne załamanie nerwowe. Długie godziny odrętwienia i nieprzespane noce. Dręczyły mnie koszmary, ze stresu budziłem się po kilka, a zdarzało się, że i po kilkanaście razy niemal każdej nocy, zupełnie zlany potem. Nie posiadając specjalistycznych umiejętności, w dodatku w trudnej w tamtym czasie sytuacji na rynku pracy, nie potrafiłem dostrzec żadnej nadziei na poprawę i zacząłem żyć przekonaniem, że lepiej już nie będzie, mając jednocześnie nadzieję, że reszta takiej egzystencji okaże się po prostu krótka. Przestałem mieć jakiekolwiek oczekiwania. Naprawdę, nie raz jedyną myślą, która dawała mi jakiś rodzaj dziwnej ulgi była nadzieja, że tej nocy moje ciało już nie wytrzyma tego napięcia i odejdę, przeciskając się przez granicę koszmarów, jak ostatni drut kolczasty. Byle tylko przestać się bać. Przestać odczuwać ból, gorycz i smutek. Chciałem zamknąć oczy, godząc się nawet na całkowite wymazanie mojego życia z odwiecznej księgi istnienia. Byle tylko przerwać to wszystko. Wiedziałem, że mam depresję. Nawet podejrzenie depresji dwubiegunowej. Jakiś czas przed tymi wydarzeniami próbowałem się leczyć farmakologicznie. Ale nie dawało to większych efektów. Raczej sprawiało, że było mi wszystko jedno i mogłem sobie funkcjonować nie czując nic i niczego nie oczekując. Odstawiłem leki. Nie miałem wtedy tych wszystkich problemów. Ale widać tak to już jest, że nierozwiązane sprawy lubią powracać zdwojone nowymi nieszczęściami. I tak, któregoś dnia poczułem się jak Hiob, który traci dosłownie wszystko. Czułem, że moje życie jest praktycznie o krok od utraty tego wszystkiego, co zdawało mi się, że miałem. Teraz wiem, że nie miałem nic. Tylko swoje egoistyczne wyobrażenia o sobie, świecie i sposobie w jaki ma on dla mnie funkcjonować. I kiedy sytuacja stawała się już niemal nie do zniesienia przypomniałem sobie o Nowennie Pompejańskiej. Dostałem kiedyś książeczkę z Nowenną od pewnej osoby w rodzinie. Nigdy jej nie przeczytałem, przypuszczam nawet, że musiałem ją gdzieś zapodziać – prawdopodobnie celowo. Śmieszyły mnie wszelkie dewocjonalia, a modlitwy polegające na monotonnym powtarzania tych samych formułek wywoływały politowanie. Chciałem coś udowodnić Bogu Była we mnie jakaś wiara. Ale była ona z gruntu zła. Polegała na założeniu, że Bóg kocha tylko swoich wybrańców i że ja nigdy nie będę w stanie sprostać jego wymaganiom, więc nie ma się po co starać. Wręcz przeciwnie, miałem wrażenie, że muszę mu pokazać, że sam zadbam o siebie i wszystko czego dokonałem jest tylko i wyłącznie zasługa mojej pracy i moich starań. Przed tym wszystkim miałem dobrą pracę i dużo rzeczy w życiu przychodziło mi w miarę łatwo. Pozostawałem jednak egoistą, człowiekiem o wybuchowym charakterze, który niejednokrotnie otwarcie występował przeciwko Bogu, Kościołowi i religii. Musiały minąć lata, które doprowadziły mnie do upadku, zanim zdałem sobie z tego wszystkiego sprawę. Nie odnalazłem książeczki z Nowenną, ale wyraźnie przypomniałem sobie słowa, które usłyszałem kiedy ją otrzymałem: „Matka Boża obiecała każdemu, kto przez 54 dni będzie odmawiać tę Nowennę rozwiązanie każdego problemu, każdej sytuacji życiowej.” Słowa te zaczęły krążyć wokół mnie zawsze wtedy, kiedy sprawy zaczynały się pogarszać. A powoli zaczęły właśnie sięgać dna. Byłem zrozpaczony i postanowiłem rozpocząć Nowennę Pompejańską Postanowiłem spróbować. Znalazłem Nowennę w Internecie. Nie miałem nic do stracenia. Sytuacja z dnia na dzień była co raz gorsza i byłem gotów chwycić się wszystkiego. Nie wiedziałem jak mam zacząć. Od lat w kościele pojawiałem się wyłącznie na święta, śluby, pogrzeby i komunie… Zapomniałem nawet jak odmawiać różaniec. Ale mimo wszystko zacząłem. Nie było łatwo. Tajemnice myliły mi się i przez długi czas musiałem wspomagać się broszurką z modlitwą w wersji cyfrowej. Moją intencją było oczywiście: uwolnienie od długów i poprawa sytuacji finansowej. Po odmówienie pierwszej Nowenny nie stało się nic. Wręcz odwrotnie, nastąpiło pogorszenie. Byłem zawiedziony i rozgoryczony. Ale mimo wszystko pojawiła się wtedy myśl, żeby się nie poddawać. Jakieś dziwne przeczucie, że w tej modlitwie nie należy odpuszczać. Zacząłem po raz drugi. Dalej modliłem się w każdej wolnej chwili o pieniądze. Zdawałem sobie sprawę, że pewnie większość ludzi ma bardziej wzniosłe prośby, ale moja potrzeba była przecież czysto materialna. Gdyby się tylko wyrównała sytuacja z pieniędzmi, to wszystko się jakoś ułoży – tak sobie myślałem. Spowiedź z całego życia Muszę zaznaczyć, że przez cały ten czas tkwiłem nieświadomie w grzechach. Nie spowiadałem się przez połowę mojego dorosłego życia i pozostawałem w takim stanie odmawiając Nowennę – trochę jako ostatnią deskę ratunku, a trochę niemalże jak jakąś magiczną formułkę. Bez prawdziwej wiary i zaufania, które przyszły dopiero potem. Miałem takie założenie, że jak Bóg mi pomoże w tej trudnej sytuacji, to zacznę regularnie chodzić do kościoła, wyspowiadam się i będę przyjmować komunię. Będę się modlił i starał się być dobrym człowiekiem. Będę unikał wszelkich okazji do grzechu. Traktowałem Nowennę jako swego rodzaju transakcję: „jak się uda to ja w zamian Panie Boże zostanę dobrym katolikiem”. Zaczęło do mnie docierać, że moja modlitwa jest wyrazem głębokiej hipokryzji. Ale pod koniec pierwszej Nowenny – pomimo automatyzmu z jaką ją odmawiałem – coś nie dawało mi spokoju. Czułem, że muszę się wyspowiadać, a uczucie to rosło z każdym dniem. Tak, że po jakimś czasie stało się w zasadzie przewodnią myślą, jakimś myślowym tłem podczas odmawiania kolejnych dziesiątków różańca. Zacząłem wtedy przeglądać świadectwa odmówionej Nowenny i czytać o Objawieniach Matki Bożej, a także o samej Nowennie Pompejańskiej i bł. Bartolo Longo. Uderzyło mnie wtedy, to że ten człowiek był praktycznie satanistą i przypomniałem sobie samego siebie i swoje bluźniercze wystąpienia przeciw Bogu. Moją wczesną młodość i zabawy z okultyzmem, eksperymentami z podróżami astralnymi. Wszystkie świętokradztwa i profanacje, w których brałem udział jak pijana kukła. Naprawdę poczułem w duszy gorący żal. Zupełnie jakbym skrzywdził kogoś bliskiego. Z drugiej strony pojawiła się nadzieja, że skoro ktoś kto zwalczał otwarcie Boga stał się świętym, powiernikiem Nowenny, to nie przypadkiem modlitwa ta pojawiła się w moim życiu w tym właśnie momencie. Długo nie mogłem się zebrać na odwagę. Czułem wręcz, że coś mnie przed tym powstrzymuje. Nieoczekiwanie znalazłem treść Egzorcyzmu Prywatnego z modlitwą do Archanioła Michała. Zupełnie nie wiem skąd mi to przyszło do głowy, ani jak natrafiłem na ten tekst. Nie bardzo wierzyłem w egzorcyzmy i przyznam szczerze, że powątpiewałem w istnienie osobowego zła. Tkwiłem w błędzie i jednocześnie przekonałem się, że to bardzo potężna modlitwa. Na krótko przed modlitwą o uwolnienie odmawiałem różaniec i prosiłem Matkę Bożą o pomoc w uwolnieniu. Natomiast w trakcie odmawiania egzorcyzmu poczułem fizycznie, że coś opuszcza moje ciało. To nie jest żadna przenośnia. Zwyczajnie coś, co uwierało mnie przez lata po prostu zniknęło. Dotąd bardzo często towarzyszyło mi uczucie, że ktoś mnie śledzi, podąża za mną po kryjomu, a jego zamiary są złe do szpiku kości. Często oglądałem się ukradkiem przez ramię, a zasypiając w ciemnościach czułem czyjąś obecność. W snach muskały moją skórę lodowate dłonie, puste oczy wierciły mnie nienawistnym spojrzeniem. Teraz to wszystko w jednej chwili minęło. Odeszło. W duszy pojawiło się ciepło. Zakiełkowało pierwsze ziarno radości i nadziei. W końcu zdecydowałem się przystąpić do spowiedzi. Nie jest to łatwe dla kogoś, kto przez 18 lat tego nie robił. Moja spowiedź trwała 40 minut, a pod jej koniec miałem łzy w oczach. Dorosły facet płakał i pociągał nosem. Żałowałem zmarnowanych lat, upokorzeń i ciemności, skrzywdzonych ludzi i całego zła, które było moim udziałem. Żałowałem samego siebie. Żałowałem, że zawiodłem kogoś, kto bez wahania oddał za mnie swoje życie. Potem przyszło uczucie ogromnej ulgi. Czegoś takiego nie było mi dane doświadczyć przez całe życie. Matka Boża zaczęła prostować moje życie Kolejna Nowenna przyniosła pokój serca, który nadszedł pomimo trudnych okoliczności i wytężonej pracy. Powoli zacząłem dostrzegać działanie łaski Bożej w każdym, najdrobniejszym zdarzeniu, które budowało kolejne dni. Któregoś dnia przyśniły mi się otoczone białym światłem dłonie, które wypuszczały gołębia wzbijającego się do lotu. Po przebudzeniu miałem wrażenie, że moje serce przeniknęło niezwykłe ciepło. W jakiś czas potem unormowało się zdrowie mojej żony. Modliłem się dalej. Pojawiła się nieoczekiwana podwyżka i sporo sprzyjających okoliczności (raz nawet znalazłem w tramwaju los na loterię – był nie aktualny i nikomu nie przyniósł wygranej, ale wiedziony instynktem puściłem te same liczby na następne losowanie i wygrałem prawie 500 zł! Mogłem zabrać rodzinę na weekendowy wyjazd, na który nie stać nas było od dawna). Zacząłem regularnie spłacać długi. Przestał grozić komornik i życie stawało się znośniejsze. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że stało się to za przyczyną NMP i cudownej Nowenny. Moja wiara zaczęła dojrzewać, umacniana regularną eucharystią. W międzyczasie przeczytałem Dzienniczek Siostry Faustyny, książkę o objawieniach Maryjnych, Lui et Moi Gabrieli Bossis, a także objawienia Katarzyny Emmerich. Pomiędzy następnymi Nowennami, odmawianymi tym razem w intencjach moich bliskich, zacząłem odmawiać również Nowennę do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły oraz kilka modlitw do świętych patronów spraw trudnych i beznadziejnych – do św. Ritty. W tamtym czasie mój ojciec powrócił do zdrowia a w kilka miesięcy potem dostał nawet dobrze płatną pracę. Kolejny raz osoba, przez którą odkryłem Nowennę Pompejańską podarowała mi książeczkę z modlitwą: „Jezu Ty się tym zajmij„, od której nieraz zaczynam swój dzień, powierzając go Bogu (odmawiam tę modlitwę codziennie wraz z przynajmniej jednym dziesiątkiem różańca). Sprawy zaczęły się stopniowo polepszać, a ja zostałem zawstydzony bezmiarem Bożego Miłosierdzia – przebaczenia i łask, które Bóg ma dla nas przygotowane, jeśli tylko zaufamy mu i pozwolimy działać. Przez kolejne lata pojawiały się następne podwyżki i awanse. Pozbyłem się jednej trzeciej wszystkich długów, a jakość życia – mojego i moich najbliższych uległa cudownej poprawie. Odzyskaliśmy radość i nadzieję. Odzyskałem nie tylko wolność finansową, ale znacznie więcej. Religijność stała się nową częścią mojej rzeczywistości i pozwoliła mi dostrzegać to, co dotąd było dla mnie zakryte. Coś co teraz mogę dzielić z najbliższymi i co spaja nas jako rodzinę. Życie nadal zaskakuje mnie problemami i trudnymi sytuacjami. Ciągle walczę ze swoimi słabościami. Ale wiem, że w każdej chwili i po każdym upadku Bóg jest gotów przyjąć mnie z powrotem, wesprzeć i poprowadzić dalej. Gorąco polecam Nowennę Pompejańską. To modlitwa, która przemienia nie tylko życie, ale w trakcie jej odmawiania przemianie podlegają nasze serca. Trzeba je tylko otworzyć, zaufać i pozwolić działać Duchowi Świętemu. Wojciech
dziwne rzeczy podczas odmawiania nowenny