Podsumowanie. Legendy o początkach państwa polskiego, takie jak legenda o Lechu, Czechu i Rusie, legenda o Popielu i Piaście czy legenda o Władysławie Hermanie, pełnią ważną rolę w kształtowaniu polskiej tożsamości narodowej. Przekazują one wartości moralne, idee zjednoczenia i wspólnoty, a także uczą o historii i kulturze
Legenda o Lechu, Czechu i Rusie. Test. wg Denisewicz. Klasa 1. Legenda o Piaście - plan wydarzeń Ustawianie w kolejności. wg Nataliakossyk. Legenda o Piaście (nazwy własne) Znajdź słowo. wg Magdagora1983. Myjąc ręce, pamiętaj o O rety!
„O Lechu, Czechu i Rusie”Klasa 6, podręcznik str. 143. Jak powstają legendy? Lech, Czech i Rus byli .. Szukali .. Bracia zobaczyli wśród gałęzi dębu
DONATE: https://tipply.pl/u/krainabelfra "Lech, Czech i Rus" I Legenda I StreszczenieDawno temu żyli trzej bracia - Lech, Czech i Rus. Mieszkali zgodnie w je
Zrób własne ćwiczenie! Portal Wordwall umożliwia szybkie i łatwe tworzenie wspaniałych materiałów dydaktycznych. Wybierz szablon. Wprowadź elementy. Pobierz zestaw ćwiczeń interaktywnych i do wydruku. Dowiedz się więcej. Lech, Czech i Rus Legenda - Lech, Czech i Rus - Lech, Czech i Rus - Lech, Czech i Rus - Lech, Czech i Rus - Lech
Temat: W poszukiwaniu nowej ojczyzny - legenda o Lechu, Czechu i Rusie. Lekcja 102. Legenda to opowieść ludowa przekazywana _____. Zawiera elementy _____ i _____.
.
Untitled a guest May 25th, 2019 124 Never Not a member of Pastebin yet? Sign Up, it unlocks many cool features! Legenda o Lechu, Czechu i Rusie - streszczenie Dawno temu, przed wieloma wiekami tereny dzisiejszej Polski pokrywały lasy. Ludzie żyli wówczas inaczej niż my dzisiaj. Często wędrowali i zmieniali miejsca zamieszkania. W tamtych czasach trzej bracia – Lech, Czech i Rus wyruszyli przed siebie w poszukiwaniu nowych miejsc na swoje osady. Szli na czele plemion słowiańskich, którymi dowodzili. Bracia różnili się od siebie. Lech miał jasne jak len włosy, był pogodny i mądry, Czech był bardzo bystry i ruchliwy, a Rus cichy i milczący. Szli tak wiele dni w poszukiwaniu dobrego miejsca na osiedlenie się. Pewnego dnia stanęli w miejscu, gdzie las nieco się przerzedził, a ich oczom ukazał się wspaniały widok. Przed nimi wznosiły się zielone pagórki, porośnięte dorodną trawą, w oddali widać było błękitne i pełne ryb jeziora. Bracia zachwycili się cudowną krainą, ale najbardziej cieszył się Lech, ponieważ na nim ta ziemia zrobiła największe wrażenie. Na jednym z pagórków rósł wielki, stary dąb. Na jednej z jego gałęzi Lech ujrzał orle gniazdo. W środku siedział wspaniały, biały orzeł. Na widok ludzi przestraszył się, rozłożył skrzydła i wzniósł się do góry. Widząc to, Rus chwycił za swój łuk i już chciał wymierzyć strzałą w ptaka, gdy Lech powstrzymał go w ostatniej chwili. Uznał bowiem, że orzeł to dobry znak. Kraina była nie tylko piękna, ale też obfita w zwierzynę i rośliny, skoro tak potężny ptak uwił sobie tu gniazdo. Mężczyzna postanowił więc, że razem ze swoim plemieniem osiedli się tutaj na stałe. Tymczasem dwaj pozostali bracia wyruszyli przed siebie, aby nadal szukać odpowiedniego miejsca. Jakiś czas wędrowali razem, ale potem zdecydowali, że każdy z nich pójdzie w inną stronę. Czech udał się na południe, gdzie w końcu znalazł dobre miejsce. Tam założył swój gród, który od jego imienia nazywał się Czechami. Natomiast Rus poszedł na wschód, gdzie osiedlił się wraz z rodziną. Kraina, w której zamieszkała została nazwana Rusią. Lech żył szczęśliwie w grodzie, który zbudował w przepięknej krainie. Panował tam spokój i dostatek. Pamiętając, że uznał za dobry znak orle gniazdo, nazwał swoje miasto Gnieznem. A na godło wybrał sobie właśnie orła. • Legenda o Zaklęciu Mariadny. Dawno, dawno temu nasze ziemie zamieszkiwała piękna dziewczyna o jasnych i długich włosach oraz alabastrowej cerze i błękitnych oczach. A miała na imię Marianda. Była ona bardzo skromna i uczciwa. Jednak ojciec nie potrafił dostrzec jak wielką dumą i skarbem była dla niego córka. Liczyło się jedynie zapewnienie ciągłości rodu królewskiego oraz dobre kontakty z sąsiadującymi państwami. W związku, z czym dążył do szybkiego wydania Mariandy za syna władcy Królestwa Wiślańsko – Pomorskiego. Dziewczyna wiedziała, że przeznaczone jest jej małżeństwo z mężczyzną, którego nawet nie znała. Sprzeciwiała się, choć wcale nie wynikało to z nieposłuszeństwa czy braku szacunku. Jej bunt przeciw decyzji ojca miał swe przyczyny w sekrecie z dzieciństwa, który znała tylko i wyłącznie ona. Otóż, gdy była małą dziewczynką, czarownica rzuciła na nią czar, według którego Marianda do końca życia będzie żyła w smutku, a każdy mężczyzna, z którym się zwiąże, zginie zjedzony przez wielogłową jaszczurkę Trete żyjącą w wodach Bałtyku. Aby uwolnić się od tych zaklęć, dziewczyna musiała założyć miasto, wybudować w nim zamek, który przetrwałby wszystko i znaleźć rycerza, który pokonałby jaszczurkę. Ponadto zamek, który wybuduje powinien mieć wspaniałe zaklęcie. Tylko w ten sposób mogła oczyścić się z uroków rzuconych przez czarownice. Były to trzy warunki, jakie musiała spełnić, aby być szczęśliwą. Dlatego jej bunt przeciwko decyzji ojca był tak silny. Wiedziała, bowiem, że chłopak, który ma zostać jej mężem, zaraz po ślubie zginie w paszczy wielogłowej jaszczurki. Pogłębiona w smutku i bezsilności zdecydowała się na ucieczkę z pałacu. Bardzo długo wędrowała, aż wreszcie, wyczerpana i głodna, spotkała niezwykle postawnego i silnego rycerza, który zaopiekował się nią i wysłuchawszy jej smutnej opowieści, zgodził się na pomoc. Wespazy – bo tak miał na imię – zdobył się na odwagę, aby stawić czoła wielogłowej jaszczurce. Po wielu krwawych i zaciętych walkach zwyciężył i w ten sposób wypełnił jedna z trzech warunków. Pozostały jeszcze dwa: założenie miasta i budowa zamku, który przetrwałby długie lata. Do tego wszystkiego dowiedziała się o śmierci ojca, co bardzo ja przygnębiło. Dziewczyna była bezradna, jednak na pomoc przyszła jej Klara – dobra wróżka, która swą mocą wiele zdziałała. Po pierwsze zaproponowała jej, aby przejęła władze po swoim ojcu, w Królestwie Odrzan Pomorskich i tam założyła miasto, które stało się nową stolicą. Tam również powstać miał zamek, który przez wieki i tysiąclecia byłby siedzibą władców. Tak też się stało. Marianda została królową i postanowiła założyć miasto, któremu nadała nazwę Szczecin. Wybudowała również zamek, będący od tej pory siedzibą królewską. Pozostał jeszcze wymyślenie zaklęcia dla zamku. Marianda długo myślała, aż w końcu wyrzekła: ,,Wiejcie wichry, huragany, silne jak miasto moje, a ten zamek zaczarowany, przetrwa burze, wiatry, znoje.” Ponadto wróżka Klara rzuciła pomyślny czar na miasto i zamek, który przetrwał wiele i do dziś jest ważnym miejscem Szczecina. Tak właśnie kończy się legenda o Zamku Książąt Pomorskich. Ten piękny budynek przetrwa wszystko i do końca świata będzie zdobił nasze miasto, bo jego fundamenty to przecież czary i niesamowite zaklęcia. RAW Paste Data Copied
Dawno temu do pięknych ziem i nieprzebytych borów nad Wisłą przywędrowały plemiona słowiańskie, by tu się osiedlić. Dowodzili nimi trzej rodzeni bracia. Byli to Czech, Lech i Rus. Długo wędrowali, aż w końcu dotarli do puszczy, po przekroczeniu której ich oczom ukazała się cudna kraina z wieloma pagórkami i jeziorami. Ten niecodzienny widok największe wrażenie zrobił na Lechu. Bracia rozejrzeli się wokoło, aż w końcu w oddali dostrzegli wielki, rozłożysty dąb, na którym swe gniazdo uwił biały orzeł. Ptak przestraszony widokiem zbliżających się ludzi, szybko wzbił się w powietrze. Rus w tym momencie chciał postrzelić go z łuku, lecz powstrzymał go Lech, który uznał, że orzeł to dobry znak, by w tym miejscu założyć swą osadę. Ponieważ Lech dostrzegł białego orła na tle purpurowego nieba, postanowił jego właśnie obrać sobie za godło państwowe. Gród zaś, który założył, nazwał Gniezdnem (od gniazda, na którym spostrzegł orła). W taki oto sposób przez wiele lat biały orzeł na czerwonym tle był godłem państwa polskiego, a także symbolem, z którym polscy rycerze wyruszali do walk o wolność ojczyzny. Do dzisiejszego dnia istnieje też gród gnieźnieński, który był pierwszą stolicą Polski. W końcu bracia się rozstali. Czech wyruszył na południe, natomiast Rus na wschód. Na zajętych przez siebie terenach założyli własne państwa – od ich imion nazwano je Czechami i Rusią. Polaków zaś nazywano przez wieki Lechitami, a nazwie tej dali zapewne początek potomkowie legendarnego Lecha. Rozwiń więcej
Streszczenie „Legendy polskie” to zbiór pięknych legend napisanych przez Wandę Chotomską. W większości są to ciekawe, barwne opowiadania, które napisane zostały w sposób zrozumiały dla czytelnika. Legendy te przekazywane były w tradycji ustnej z pokolenia na pokolenie. Najczęściej dotyczą jakiegoś miasta lub państwa lub opowiadają o jakimś wydarzeniu historycznym, które miało istotne znaczenie w dziejach narodu i polskiej państwowości. W omawianym tomiku Wandy Chotomskiej znajdziemy m. in. legendy o Lechu, Czechu i Rusie, o Popielu i Mysiej Wieży, czy też o Warsie i Sawie. „Legenda o Lechu, Czechu i Rusie” opowiada o trzech braciach, którzy wyruszają na poszukiwanie tajemniczego bóstwa, Światowida. Owocem tej wyprawy było założenie prze Lecha państwa Polan i pierwszej stolicy Polski – Gniezna. Z kolei „Legenda o Popielu i Mysiej Wieży” opowiada o niegodziwym władcy Kruszwicy - Popielu i jego okrutnej żonie, która w trosce o swój majątek, otruła swych krewnych i zamieniła ich w myszy. Te jednak wzięły na niej odwet – w niedługim czasie zagryzły ją i jej męża, Popiela. Bardzo popularną i świetnie wszystkim znaną legendą jest „Legenda o Smoku ze Smoczej Jamy". Głównym jej tematem są dzieje słynnego Szewczyka Dratewki, który dzielnie ratuje miasto króla Kraka przed niebezpieczeństwem grożącym mu ze strony smoka, siejącego tylko spustoszenie i pożerającego ludzi. Wielu śmiałków próbowało pokonać smoka, ale udało się to dopiero sprytnemu Szewczykowi, który wpadł na pomysł, że podłoży mu jako przynętę baranią skórę wypchana siarką. Smok dał się nabrać i zjadł przynętę, po czym poczuł tak wielkie pragnienie, że rzucił się do Wisły, której wodę zaczął łapczywie pić. Od jej nadmiaru po prostu pękł. Miasto zostało więc ocalone, a wdzięczny król Krak dotrzymał złożonej Szewczykowi obietnicy i oddał mu rękę swej pięknej córki. Warto wspomnieć o jeszcze jednej ważnej dla Polaków legendzie, a mianowicie o „Legendzie o Warsie i Sawie”, która opowiada o powstaniu dzisiejszej stolicy Polski – Warszawie. Według niej książę Siemomysław, chcąc odwdzięczyć się za gościnę, podarował Warsowi i Sawie tereny nad Wisłą. Wars i jego żona Sawa założyli właśnie tutaj gród o nazwie Warszawa. Te i inne legendy ze zbioru Wandy Chotomskiej nie tylko mówią o polskiej państwowości, ale są źródłem cennej i bogatej wiedzy, która przekazywana z pokolenia na pokolenie może jeszcze bardziej umacniać świadomość patriotyczną i przybliżać nam nasze korzenie. Opis wybranych legend „Legenda o Lechu, Czechu i Rusie” Dawno temu żyli sobie trzej bracia: Lech, Czech i Rus, którzy mieszkali w ogromnej puszczy. Nad osadą swą opiekę roztaczało bóstwo, które mieszkańcy nazywali Światowidem. Będąc dziećmi, każdy z braci miał sen o koniach. Zdaniem kapłana oznaczało to, że kiedy dorosną, każdy z nich dostanie wierzchowca. Tak istotnie się stało. Bracia odebrawszy swego konia, wyruszyli na poszukiwania Światowida. Mieli dla niego specjalny dar – białego konia, który miał następnie dostać się w ręce kapłanów Północnego Grodu. Braciom udało się szczęśliwie przekazać białego konia, a w zamian otrzymali od kapłanów trzy topory i trzy mieszki z tajnym znakiem. W miechu Lecha znajdowało się białe pióro. Dziwnym trafem takie samo piórko leżało na polanie pod dębem. Wojownik uznał to za pomyślny znak i właśnie w tym miejscu założył swój gród, który nazwał Gniezno. „Legenda o Popielu i Mysiej Wieży” Popiel był wielkim władcą, a jego zamek położony był blisko Kruszwicy nad jeziorem Gopło. Nie potrafił jednak dobrze i mądrze zarządzać królestwem, a i swych poddanych źle traktował. Był okrutny i prawie cały czas spędzał na ucztach i zabawach. W ogóle nie myślał o swych poddanych i nie liczył się z ich zdaniem. Podobny stosunek do ludu miała jego żona. Tylko krewni Popiela z rodu Myszeidów byli zatroskani losem mieszkańców i nie chcieli dopuścić, by król zmarnotrawił cały majątek. Postanowili przemówić mu do rozsądku i niebawem go odwiedzili. Żona Popiela uknuła wówczas chytry, zbrodniczy plan, że przybyłych krewnych otruje i w ten sposób pozbędzie się ich na zawsze. W tym celu wykorzystała skradziony kupcowi pierścień z trucizną – jego moc sprawiała, że otruty zamieniał się w dowolne zwierzę. Plan się powiódł. Oszołomieni trunkiem i nieświadomi zagrożenia uczestnicy uczty, wznosili kolejne toasty winem zatrutym przez żonę kniazia. Również i Popiel mocno już podbity wzniósł toast słowami: „Piję za zdrowie Myszy…” (zamiast: „Myszeidów”). W tym momencie wszyscy uczestnicy uczty przemienili się w myszy – opanowali całą Kruszwicę i zagryźli Popiela i jego złą, okrutną żonę. „Legenda o Piaście i postrzyżynach jego syna Siemowita” Jako pierwszy legendę o Piaście opisał w swej kronice Gall Anonim. Wynika z niej, że Piast był ubogim chłopem i kołodziejem. Zamieszkiwał gród w Gnieźnie. Wraz z żoną Rzepichą mieli tylko jednego syna – Siemowita. Wielkimi krokami zbliżał się właśnie dzień, w którym z godnie z tradycją miały się odbyć postrzyżyny chłopczyka. Oznaczało to, że chłopiec przechodzi w tym momencie pod opiekę i wychowanie ojca. Rodzice Siemowita byli jednak ubodzy i nie stać ich było na godne ugoszczenie gości przybyłych na uroczystość. Dlatego przekładali w czasie jej termin. Zdarzyło się, że Piast zachorował i wtedy mały Siemowit postanowił sam zdobyć pożywienie dla rodziny. Po drodze spotkał dwóch nieznajomych mężczyzn, których zaprosił do siebie. Okazało się, że pomogą oni w ostrzyżeniu chłopca. Na koniec zaś wywróżyli mu wspaniałą przyszłość. Przepowiednia okazała się prawdziwa, gdyż kilka lat później Siemowit miał zaszczyt zostać pierwszym księciem Polski. „Legenda o Smoku ze Smoczej Jamy” W osadzie założonej przez króla Kraka mieszkańcy żyli w spokoju i dobrobycie. Niestety ich spokój przerwało pojawienie się w grodzie straszliwego potwora. Najpierw stwór zadowalał się tylko owcami, ale wkrótce i one przestały mu wystarczać. Niebawem zaczęły ginąć też dziewczęta. Król przestraszony działaniami smoka, który zamieszkał pod grodem, wezwał do siebie śmiałków, którzy zgodziliby się poskromić potwora. Niestety kolejni wojownicy okazywali się po prostu tchórzami i w popłochu uciekali z osady. Król obiecał wówczas, że pogromca potwora dostanie rękę jego córki. Przed tym trudnym zadaniem stanął w końcu niejaki Szewczyk Dratewka, który wymyślił chytry plan, jak pozbyć się raz na zawsze potwora siejącego tylko strach i spustoszenie. Otóż wypełnił siarką baranią skórę i podłożył ją przed grotą smoka. Ten nie był w stanie oprzeć się wspaniale wyglądającemu i pachnącemu jedzeniu, które natychmiast skonsumował. Wówczas jednak od wewnątrz zaczęła palić go siarka. Chcąc ugasić to pragnienie, zaczął pić tak dużą ilość wody, że w końcu od niej pękł. W nagrodę za uwolnienie miasta od potwora, król zrealizował swą obietnicę i oddał rękę swej pięknej córki Szewczykowi. „Legenda o Czarodziejskim Młynku z Wieliczki” Wiele lat temu, w czasach, gdy woda w morzach była jeszcze słodka, w wielickiej kopalni żył sobie Solny Dziadek, który całymi dniami zajmował się wykopywaniem soli. Posiadał też czarodziejski młynek, który na wypowiedziane zaklęcie wysypywał dowolną ilość soli. Któregoś dnia w kopalni zjawił się mały chłopiec – Pietrek. Solny Dziadek zgodził się wziąć go do siebie na służbę. Kiedy chłopiec już dorósł, starzec wyprawił go w świat, wcześniej jednak upominając go, by miał się na baczności i strzegł się przed grożącymi mu niebezpieczeństwami. Na drogę dał mu też czarodziejski młynek i nauczył go wypowiadania zaklęć. Pietrek nie chciał wprawdzie rozstawać się ze swym panem, ale w końcu wyruszył w drogę. W trakcie wędrówki napotkał złego wilka, ale za sprawą młynka udało mu się sprowadzić białego Jelenia i na jego grzbiecie bezpiecznie opuścić las. Pietrek, nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, zjawił się w karczmie. Jeden z mężczyzn zauważył jego drogocenny skarb, a ponieważ nie udało mu się go wytargować, po prostu niepostrzeżenie wykradł go chłopcu. Młynek jednak przez cały czas mielił tylko sól. Nad ranem Pietrek wyruszył w pościg za złodziejem. Pomógł mu w tym Biały Ptak – lecąc na jego skrzydłach, Pietrek znalazł się nad morzem, po którym płynął statek ze złym kupcem. Chcąc uratować statek, Biały Ptak niechcący wypuścił młynek do morza. O tamtej pory woda w morzu ma słony smak. Pietrek mógł być jednak szczęśliwy, bo kupiec oddał mu statek i naprawił wyrządzone mu krzywdy. „Legenda o Warsie i Sawie” Dawno temu w Wiśle żył sobie zły czarodziej, którego wstrętem przejmowało wszystko, co piękne. Postanowił, że pozbędzie się wszystkich ptaków, ale w tym przeszkodziła mu pewna dziewczyna o imieniu Sawa. Uprosiła okrutnika, by dał spokój zwierzętom i ich nie dręczył. Czarodziej przystał na to, ale w zamian porwał dziewczynę i zamienił ją w syrenę. Zdarzyło się, że nad Wisłą mieszkał ojciec z trzema synami. Jeden z nich o imieniu Wars został rybakiem. Raz udało mu się uwolnić z wiklin czarodziejskiego Ptaka, który w podzięce za ocalenie obiecał mu się odwdzięczyć. Tego samego dnia Wars spotkał piękną syrenę uwięzioną przez wodnika i natychmiast postanowił jej pomóc. Przy pomocy Ptaka – Wiatru udało mu się przepłynąć siedem fal, siedem wirów i siedem błyskawic, po czym uwolnił z rąk czarownika piękną syrenę. W niedługi czas potem Wars i Sawa pobrali się, a od ich imion powstała nazwa przyszłej stolicy Polski – Warszawy. „Legenda o Sielawowym Królu” Wiele lat temu w rybackiej, małej osadzie mieszkał rybak i jego syn – Mikołajek, który pomagał mu we wszystkich pracach domowych i opiekował się piękną siostrzyczką – Złotką. Któregoś dnia rybacy zauważyli, że na ryby padł pomór – wszystkie wyginęły. Jakaś zła siła plątała im sieci. Rybacy podejrzewali, że sprawcą tego jest ogromna ryba, czyli Król Sielaw żądny kolejnych ofiar. Ojciec Mikołajka wytłumaczył mu, że raz na sto lat Król się budzi i jako ofiary żąda wówczas najpiękniejszej dziewczyny w wiosce. Mikołajek zrozumiał wówczas, że jego siostra Złotka znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Wymyślił więc plan jak ją ocalić. Nocą, przebrany w dziewczęce szaty, wypłynął na jezioro. Zaraz potem otoczyły go wodnice. Mikołajek przywołał do siebie Króla Sielaw i obiecał mu ofiarować koronę. Gdy ryba zbliżyła się już na odpowiednią odległość, chłopiec zarzucił jej na głowę wielką obręcz z łańcuchem. Rybacy przechwycili Króla i uwięzili go, by nigdy już więcej nie domagał się ofiary z dziewcząt. „Legenda o pięknej pasterce i księciu z Raciborza” W pięknym grodzie nad Odrą mieszkał książę Racibor, który miał w posiadaniu olbrzymie, bogate królestwo. Któregoś dnia podczas zwiedzania królestwa, oczarowany został pięknym śpiewem młodej pasterki. Była to Ofka, z którą od razu postanowił się ożenić. Na drodze do szczęścia stanął mu jednak straszliwy stwór – Liczyrzepa, który nocą zamieniał się w wilkołaka. Potwór nienawidził ludzi - porywał ich, by mieć ich za swych niewolników. Pewnej nocy tak też porwał Ofkę. Racibor niezwłocznie ruszył, aby ją odzyskać, gdyż nie mógł znieść myśli, że mogliby się rozstać. Jego drużyna wpadła na sprytny pomysł – koniom przywiązano dzwonki po to, by Liczyrzepa wziął je za barany. Plan się powiódł. Wilkołaka wywiedziono na bagna, a książę uwolnił i wybawił swą ukochaną. Rozwiń więcej
Dawno temu był sobie Lech, Czech i Rus Dawno, dawno temu, kiedy większość ziemi porastała prastara puszcza, żyło sobie trzech braci: Lech, Czech i Rus. Dorastali w zgodzie i przyjaźni, ale pewnego dnia zrozumieli, że na ojcowiźnie nie starczy dla wszystkich miejsca. Pożegnali się i każdy z nich wyruszył w swoją stronę, aby założyć swoje własne osady. Rozstając się obiecali sobie, że kiedy czas przyprószy siwizną ich skronie ponownie się spotkają. Lech wyruszył na północ, Rus na wschód, a Czech na południe. Wędrowali wiele dni, zanim znaleźli dogodne miejsca do założenia swoich osad. Wykarczowali lasy, zbudowali zagrody, założyli rodziny. Czas szybko płynął i pewnego dnia Lech spostrzegł, że na jego głowie pojawia się coraz więcej siwych włosów. Przypomniał sobie wtedy obietnicę, którą złożyli sobie z braćmi. – Tak, to już czas wyruszyć na spotkanie. Niech nas bogi prowadzą! Na trzy strony świata Przygotował swoją drużynę do dalekiej drogi i wyruszył w nieznane, ufając, że uda mu się spotkać z braćmi. Drugiego dnia, kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, zobaczył na horyzoncie zastęp jeźdźców wyraźnie zmierzających w jego kierunku. Lech zaprawiony w bojach, wydał rozkazy i napiętymi łukami czekał na przybyszów. Nagle, z drugiej strony zobaczył kolejny oddział zmierzający w jego kierunku. – Czyje to oddziały zapuściły się na moją ziemię? Czy przyjdzie mi walkę stoczyć na śmierć i życie, zanim spotkam się z moimi braćmi? Przemknęła myśl jak błyskawica, ale już po chwili otrząsnął się z ponurych myśli i wspólnie ze swoją drużyną stanął w gotowości bojowej. Tym czasem oba oddziały zbliżyły się już na odległość strzału. Na czele każdego z nich jechał widać doświadczony wojownik. W tych postaciach dostrzegł Lech coś jakby znajomego, jakieś wspomnienie z dzieciństwa, które jednak uleciało, gdy zobaczył wycelowane w siebie napięte łuki, gotowe do strzału. Spotkanie po latach Wtem, gdy napięcie sięgnęło zenitu, ściągnięta twarz Lecha rozpogodziła się, a on sam gorączkowo zeskoczył z konia i rzucił się biegiem w kierunku przybyszów. – Czech! Rus! Bracia moi najmilejsi! Poznaję was! Poznaję! Na te słowa wojowie opuścili łuki i ze wzruszeniem przypatrywali się serdecznemu powitaniu braci. W miejscu spotkania rozpalono ogniska i do późna w noc opowiadaniom nie było końca. O bitwach jakie stoczyli, o swoich poddanych, o żonach, dzieciach i wnukach i tęsknocie. O tym co było i o planach na przyszłość. Powstanie gród i nazwę go Poznań Aby uczcić to niezwykłe spotkanie Lech postanowił, że w miejscu gdzie do niego doszło założy osadę i nazwie ją Poznań – od okrzyku jaki wznieśli bracia, gdy siebie zobaczyli. A miejsce do tego nadawało się wybornie! Rzeki opływające wyspę zapewniały bezpieczeństwo, niedaleko wiódł trakt, którym wędrowali podróżujący, a lasy w okolicy pełne były zwierzyny. I tak powstał Poznań, w którym później Mieszko przyjął chrzest, i który z biegiem lat rozwinął się w wielkie miasto, ale to już zupełnie inna historia. Jeśli chcesz ją poznać zapraszam na spacer po Ostrowie Tumskim – miejscu gdzie rozpoczęła się ta historia. Jeśli ciekawią Cię atrakcje Poznania, miejsca, które warto zobaczyć, zapraszam do lektury oddzielnego artykułu. Drogi Czytelniku, Jeśli podoba Ci się to, jak piszę, jeśli zainspirowałam Cię do wyruszenia na wielkopolskie ścieżki, jeśli chciałbyś aby powstało więcej podobnych artykułów, możesz postawić mi kawkę 🙂 Każdy, najmniejszy nawet gest sympatii, komentarz, polubienie na fb czy Instagramie są dla mnie sygnałem, że to co robię ma sens. Aleksandra Warczyńska Aleksandra to niespokojny duch, aktywny pilot i przewodnik. Mówią, że ma talent do wyszukiwania ciekawych historii, a jak już je znajdzie, to opowiada o nich zaczynając od "A to ciekawe!" A jak nie ma komu opowiadać, to siada i pisze kolejnego questa.
legenda o lechu czechu i rusie streszczenie